Koło Łowieckie to nie tylko grupa myśliwych zrzeszonych w celu prowadzenia gospodarki łowieckiej na dzierżawionych obwodach. Ba! Koło to nie grupa Kolegów, którzy indywidualnie i zbiorowo polują realizując swe pasje i nałożone przez Statut i Ustawę Prawo Łowieckie obowiązki…

Dla nas myśliwych Olsztyńskiej Kniei to przede wszystkim wspólnota! Wspólnota myśliwych, ale także naszych rodzin i przyjaciół koła, których łączy racjonalność decyzji, miłość do przyrody, szacunek do tradycji, a przede wszystkim poczucie, że bliskość i wspólnie spędzony czas to więzi, których nie jest w stanie zastąpić nic!

 

Dlatego też życie naszego koła koncentruje się nie tylko wokół wspólnych łowów, prac skierowanych na zagospodarowanie łowiska, podnoszenie jakości bytowania zwierzyny, czy ochrony upraw rolnych. Równie ważny jest też czas spędzany razem z naszymi przyjaciółmi, a nade wszystko rodzinami. Dlatego też stałym punktem w życiu koła jest bal ostatkowy, którym dziękujemy z wspólny sezon polowań zbiorowych i zamykamy karnawałowe szaleństwo. Jednak jeszcze ważniejszym jest Dzień Integracyjny, który poświęcamy rodzinnemu czasowi, zacieśnianiu więzi rodzinnych i przyjacielskich, a nade wszystko pokazaniu młodemu pokoleniu zadań myśliwych oraz mocy jaka drzemie w wspólnym czasie spędzonym na łonie natury poza zasięgiem telefonów…

Integrowaliśmy się już w czasie wspólnego sadzenia drzewek owocowych na śródleśnych polanach. Spędzaliśmy już czas na kołowym Dniu Dziecka, czy kołowych zmaganiach kulinarnych o tytuł kołowego mistrza myśliwskiego kociołka.

 

W tym roku Dzień Integracyjny Koła Łowieckiego Koła Łowieckiego Knieja Olsztyn zyskał miano „Sztafety Pokoleń”, gdyż poza różnorodnymi atrakcjami był sposobnością do uczczenia wyjątkowego jubileuszu DZIEWIĘĆDZIESIĘCIOLECIA URODZIN HONOROWEGO PREZESA KOŁA, HONOROWEGO CZŁONKA PZŁ, OSTATNIEGO ŻYJĄCEGO CZŁONKA ZAŁOŻYCIELA – PIOTRA SIKORSKIEGO!!!!

Co prawda jubileusz Kolegi Piotra miał miejsce w pierwszych dniach czerwca, ale liczne obowiązki naszego Nemroda związane z odsłonięciem pomnika Jelenia Mazurskiego, jubileusz „Myśliwca Warmińsko-Mazurskiego”, czy dogrywka OZD i początek wakacji sprawiły, że termin Dnia Integracji ustalono na czwarty dzień lipca.

 

Małą tradycją staje się, że dzień rozpoczyna spływ kajakowy Łyną, która stanowi swoisty kręgosłup naszego łowiska. Zatem prawie 50 osób po odprawie o godzinie 9 udała się na miejsce startu by po kilku godzinach przybić do przystani kajakowej w pobliżu dobromiejskiej kolegiaty.

Gdy cześć uczestników płynęła do Dobrego Miasta, w Wichrowie wokół siedziby naszego Koła – Domku Wichrowskiego rozpoczęły się przygotowania do pozostałych wydarzeń tego dnia.

Gdy po godzinie 14 do przybyłych dojechali „kajakarze” przygotowania nabrały wysokiego tempa. Już po kilku minutach płonęło ognisko – symbol wspólnoty, którego nie może przecież zabraknąć, ani w czasie polowania, ani myśliwskiej biesiady, ani tym bardziej w czasie spotkania rodzinnego!

Chwilę po ognisku zapłonął ogień pod kozą, która pozwoliła podgrzać się zupie gulaszowej i myśliwskiemu bigosowi. Obok zupy i bigosu stanęła brytfanna pięknie dopełniona pieczonym dzikiem, którego aromat unosił się po całej okolicy. Prace nabierały tempa, wrzawa i rwetes narastał do tego poziomu, że Basia Błażewicz przypłaciła przygotowawczą bieganinę guzem (po nagłym spotkaniu z wiatrołapem), który na szczęście uległ w starciu z lodem…

Przygotowania nabrały tempa, a tłumek narastał. Wielką radością było dla nasz wszystkich, że w imprezie na Domku Wichrowskim pojawiło się ponad 80 osób. Co jednak najważniejsze – poza naszymi rodzinami – byli z nami nasi Nemrodzi, najstarsi członkowie koła, których doświadczenie i wiedza są dla nas skarbnicą wiedzy, przyjemnością, a dla naszych pociech żywą lekcją historii i sztafetą pokoleń, w których nasze dzieci stanowią kolejną zmianę…

Tuż przed piętnastą nastąpiła chwila ciszy. Stało się tak, gdyż część uczestników spotkania skryło się w Domku Wichrowskim. Równo o godzinie trzeciej po południu wszystko stało się jasne. Ubrani w stroje organizacyjnie sygnaliści sygnałem „zbiórka myśliwych” wezwała pod Kapliczkę św. Huberta wszystkich przybyłych. Sygnał wezwał też ubrany w mundury Zarząd Koła oraz Poczet Sztandarowy, który wprowadził naszego Honorowego Gościa – Piotra Sikorskiego.

W tym momencie wszystko stało się jasne. Dzień integracyjny to nie tylko czas wspólnych zabaw. To także moment pasowania Pierwszego Rycerza Świętego Huberta KŁ Knieja Olsztyn, czy pierwszego posiadacza Honorowego Kordelasa Koła Łowieckiego Knieja Olsztyn, którym został nikt inny niż nasz Jubilat!!!

Po kilku słowach wprowadzenia uroczystego pasowania kol Piotra dokonał Prezes Koła, a Sekretarz odczytał Akt Nadania Honorowego Kordelasa KŁ Knieja Olsztyn o numerze 1! Była to chwila wyjątkowa! Wyjątkowa przez swą niezwykłą podniosłość, ale także przez fakt, że ten wyjątkowy honor przypadł na kol. Piotra w dziewięćdziesiątym roku życia, siedemdziesiątym roku przynależności do PZŁ, ale także przez fakt, że uczyniono to nie tylko w kręgu myśliwych, ale całej naszej łowiecko-rodzinnej gromady!

Kolega Piotr – znany wśród olsztyńskich myśliwych jako doskonały mówca – nie zawiódł i w kilku słowach podziękował za honor otrzymania kordelasa, ale także za to, że stało się to w czasie spotkania, w którym uczestniczą nasze rodziny, stażyści i przyjaciele naszego koła. [Choć po kilku dniach w rozmowie telefonicznej przyznał, że wypowiedź nie była łatwa, bo zaskoczenie niespodzianką i wzruszenie łamały głos naszego „Hryzostoma”].

Dalej było już łatwiej… Życzenia składane przez kolejnych przyjaciół i znajomych. Prezenty, wśród których prawdziwą furorę zrobiła karykatura z podobizną szanownego Jubilata!

Całość zwieńczyło oczywiście huczne 200 lat odśpiewane przez przybyłych oraz specjalny tort, który stał się pierwszą „ofiarą” kordelasa…

 

Po zakończeniu części oficjalnej przeszliśmy do dalszej części dnia integracyjnego. Stołu uginały się od jadła, gdyż nie tylko dzik, bigos, zupa, czy kiełbaski z ogniska miały swoje miejsce. Każda z Pań i każda z rodzin przygotowała jakąś potrawę, by podzielić się nią z całą naszą wesołą gromadą. Nie zabrakło więc i ryb, pasztecików, przekąsek owoców, a od ciast i innych łakoci stoły nie uginały się tylko dlatego, że wykonane przez i dla myśliwych mają wyjątkowo solidną konstrukcję.

Po posiłku zaczęły się atrakcje. Razem z Jednostką Państwowej Straży Pożarnej w Lidzbarku Warmińskim przybyli zostali przeszkoleni z pierwszej pomocy przedmedycznej na okoliczności udziału w polowaniach oraz akcji resuscytacyjnej (jak to ważne pokazała interwencja członka naszego koła Rafała Gudowicza, który wiosną uratował życie kobiecie).

Dla najmłodszych zorganizowano przejażdżki na kucyku. Dla tych nieco starszych przygotowano stanowisko łucznicze, za które dziękujemy zaprzyjaźnionym myśliwym z Dobrego Miasta. Nie mogło oczywiście zabraknąć zmagań strzeleckich w kategorii wiatrówek.

Wszyscy uczestnicy stający w szranki nie tylko zdobyli nowej umiejętności lub podnieśli je na wyższy poziom. Nie odeszli też z pustymi rękami, gdyż zarząd koła oraz Zarząd Okręgowy zapewnili drobne upominki.

W rodzinnej atmosferze, wśród rozmów, żartów spędziliśmy kolejne popołudnie i wieczór, a fakt, że nikomu nie spieszyło się do domu pokazuje, że ten wspólny czas ma dla nas wyjątkowe znaczenie!!!