Trochę niespodzianie, ale za to w doskonałej scenerii wichrowskiego lasu, przy pięknej zimowej pogodzie, a nade wszystko wspaniałej kompanii myśliwych przyszło nam zakończyć sezon polowań zbiorowych 2025-2026. Mamy nadzieję, że mijający sezon przysporzył wielu przygód, które staną się podstawą pięknych wspomnień o Kolegach i wspólnym czasie spędzonym w lesie…

 

Ostatnie polowanie zbiorowe w sezonie obyło się w sobotę 10. stycznia 2026 roku. Prowadził je zgrany duet Jarków – Parol i Trusiak wspomagany przez Sławka Urbańskiego.

Zimowa aura zakończenia sezonu pewna była od dłuższego czasu. Atak zimy na tuż przed Sylwestrem i obfite opady śniegu wespół z przyciskającym mrozem zapewniły polowanie po białej stopie. Mimo to, a może właśnie dzięki temu, frekwencja na łowach dopisała. Na linii stawiło się dwudziestu myśliwych, a w miot ruszyła czwórka dzielnych stażystów, sześciu naganiaczy oraz Adam Warcaba i Szymon Demkowski, którzy z psami pracowali w miocie.

Poranek był piękny, choć mroźny. Na szczęście odśnieżona działka przy Domku Wichrowskim pozwoliła nam na odprawę na śniegu, a nie po kolana w białym puchu. Duet Jarków na przemian informował o przygotowanych łowach i okraszał te komunikaty łowieckimi sygnałami. Po przekazaniu całości informacji zabrzmiał najbardziej oczekiwany sygnał „apel na łowy”; a to oznaczało tylko jedno… polowanie czas zacząć.

Zaczęliśmy od miotu na Makulinie, by chwilę później przenieść się na Łąkę Hetmana. I mimo, że wszystko było super to wyniki pędzeń nie prezentowały się okazale. Co prawda jakiś zwierz był widziany, ale nie było ani strzałów, ani zwierza na pokot.

Trzeci miot to okolice Jeziora 25. I tam gdy tylko myśliwi ustawili się na linii, a naganka i psy ruszyły w miot granie gończych oznaczało, że tym razem coś będzie się działo… Napięcie rosło, bo walka wydana zwierzowi przez psy była zażarta. Po chwili ciszę wichrowskiego lasu przecięły pierwsze dwa wystrzały. Po kolejnych minutach kolejne, a pod sam koniec pędzenia jeszcze jeden (po odgłosie „odbicia” z pewnością bliski i celny)!

Po zebraniu linii myśliwych okazało się, że w tym miocie padły trzy dziki: Wojtka Wierzbickiego, Szymona Demkowskiego [co jego pies przypłacił pójściem na L-4] oraz Aleksandra Sawczuka [to ten ostatni strzał]… dwa cielaki jelenia dołożył też Dariusz Cywiński.

Po trzecim miocie przyszedł czas na posiłek. I ten stał się doskonałą okazją nie tylko do rozgrzania się przy ognisku, ale przede wszystkim do rozmów, żartów i integracji uczestników polowania.

Sam posiłek też zasługuje na wspomnienie. Obok tradycyjnych kiełbasek pieczonych na ognisku, które opatulone w świeżą bułeczkę zawsze wywołują uśmiech na twarzy myśliwego było jeszcze coś wyjątkowego… Jarek Parol przygotował bowiem rosół z bażanta!

Rosół z bażanta to delikates! Trudno z nim coś porównać. Tym bardziej jego unikalny smak pieścił podniebienie, rozgrzewał troszkę owianych zimnym wiatrem myśliwych, a może i pobudzał głowy do marzeń o własnych bażantach, które polować moglibyśmy kiedyś na Obwodzie 109???

Po posiłku polowanie ruszyło dalej. Myśliwi, naganiacze zdecydowanie ruszyli z Międzylesia w kierunku Orzechowa. Kolejne pędzenie na rewirze Wróbel-Czajkowski nie przyniosła nic poza widokiem łosia dumnie przechadzającego się po miocie. Pędzenie na Torfiakach przyniosło dzika strzelonego spod psa przez Adama Warcabę.

Całość polowania domknęliśmy miotem między Wierzbową Drogą, a Poletkiem Kuształy. Tam padły dwa strzały… oba do lisów z tym, że Kamil Pupkiewicz swego przecherę zabrał ze sobą na pokot, zaś ten strzelany przez Mariusza Piotrowicza nadał mu uprawnienia do odebrania ostatniego wakującego tego dnia medalu – medalu honorowego, gdyż mającego dwie dziurki – jedną na rzemyk, zaś drugą na wskazanie tytułu „pudlarz”.

 

Po zakończonych miotach udaliśmy się do Wichrowa, gdzie oddawszy cześć strzelonej tego dnia zwierzynie zakończyliśmy polowanie. Po pokocie nastąpiło uroczyste zamknięcie sezonu polowań zbiorowych w naszym kole. Nie zabrakło też kolejnego posiłku. Tym razem obok kiełbasek można było posmakować bigosu przygotowanego przez Żonę Jarka Trusiaka – Dorotę. A na miłośników – do których bezwzględnie się zaliczam – czekał drugi, pełny, smaczny i parujący gar pełny bażanciego bulionu.

 

W sezonie 2025-2026 w naszym kole odbyło się dziewięć polowań zbiorowych [raz nasza knieja gościła polowanie dewizowe; raz też użyczyliśmy łowiska na polowanie szkoleniowe Wichrowskich leśników]. Sezon zaczęliśmy wraz z początkiem września polowaniami na kaczki. W jego pełnię weszliśmy bardzo udanym Polowaniem Hubertowskim, by następnie uzupełnić wachlarz polowań o łowy na zające i polowania pędzone. Jak zawsze Polowanie Wigilijne stało się nie tylko sposobnością do łowów, ale wspomnienia naszych Kolegów po strzelbie polujących ze św. Hubertem, a przede wszystkim złożenia sobie najlepszych życzeń świątecznych i noworocznych.

Polowania zbiorowe okazały się bezpieczne! I to dla nas najważniejsze. Przyczyniły się do realizacji założonych Rocznych Planów Łowieckich. To ważne. Jednak przede wszystkim dały okazję do licznych spotkań, rozmów i zacieśniania więzi tak z Wichrowską Knieją, jak też między członkami naszego Koła.

W imieniu Zarządu Koła chciałbym złożyć serdeczne podziękowania:

Markowi Wagnerowi – Łowczemu koła, za współpracę, ogarnianie polowań i całej reszty!

Prowadzącym polowania – przede wszystkim za odpowiedzialność jaką wzięli na swoje barki, ale także za całość organizacyjnego trudu, atmosferę, czy przygotowane posiłki.

Uczestnikom polowań – tu także za bezpieczeństwo i odpowiedzialność, bo bez tego nie ma polowania. Dziękuje jednak także za to, że nie zamykają się w łowieckiej pasji sami, ale dzielą się nią z innymi członkami koła. Wiem, że zbiorówka nie zawsze jest polowaniem efektywnym, ale nic nie dorówna jej w budowaniu koleżeńskiej atmosfery w kole!!!

Dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia w kolejnym sezonie polowań (a ten już za 9 miesięcy).

 

Paweł Błażewicz

PS Ale na ostatnim polowaniu nie koniec!

Mam nadzieję, że już 7 lutego spotykamy się na Balu Myśliwskim (gdyby ktoś jeszcze się nie zapisał proszę o znak).

Liczę, że licznie spotkamy się na Walnym Zgromadzeniu Członków.

Żywię nadzieję, że latem spotykać się będziemy w czasie prac w łowisku, aby podnosić jego jakość i warunki bytowania naszego zwierza.

Liczę też, że uda się nam zorganizować kolejny spływ kajakowy i rodzinne spotkanie integracyjne